O fotografii

Fotografia towarzyszy mi od wielu lat, jest częścią mojego życia, z biegiem czasu stała się tak naturalna jak oddychanie, łączy mnie ze światem i popycha do jego przeżywania, będąc jednocześnie śladem mojego bycia w nim.

Jestem jak małż, świat jest jak ziarnko piasku, ciało obce, które drażni mój płaszcz, formą mojej reakcji jest fotografia, odgradzam się nią od świata, emocje zamykam w obrazach. Obrazy często po powstaniu zostają zapomniane, inne ulegają zniszczeniu, tracę do nich serce niemalże w momencie, w którym się materializują, inne mają nieco więcej szczęścia, częścią z nich się dzielę.

Ponieważ fotografia jest dla mnie jak oddychanie nie jest łatwym przedmiotem opisu, bo cóż interesującego mógłbym wam o oddychaniu opowiedzieć, nie mam zresztą wielkich ambicji zainteresować kogokolwiek swoimi wynurzeniami na ten temat. Piszę do szuflady zapomnianego mebla upchanego w kącie na strychu, Internet wydaje się idealnym miejscem do ich publikacji.

Lizbona

Wyprawa do Lizbony była przedsięwzięciem ekscytującym. Z pośród kilku alternatyw wybraliśmy z Ewą, po długich rozmowach, cel naszej wyprawy. Kusiły tanie bilety lotnicze, bliskość oceanu, no i oczywiście samo miasto zachwalane przez osoby, które miały okazje je odwiedzić.

Skupiając się tylko na aspektach fotograficznych muszę powiedzieć, że każda podróż jest dobra, ale daleka podróż jest lepsza. 🙂 Lizbona jest wspaniałym tyglem kulturowym, dla mnie ludzie, których mogłem obserwować byli największym skarbem tego miejsca.


Inna sprawa, że każdy zaułek miasta wydawał się idealnym planem zdjęciowym. Wszystko miało jakiś wyjątkowy wymiar, nawet słońce wydawało się dostarczać jakiegoś szczególnego, miłego w odbiorze światła. Gdybym jednak miał polecić porę, która pozwoliłaby na oddanie ducha miasta to proponowałbym zabrać aparat na nocną przechadzkę po Lizbonie.


Kreacja

Kiedy zdecyduje się kreować rzeczywistość jest ona w pewnym stopniu zlepkiem mojego świata i świata fotografowanych osób. Czy można stworzyć coś, co nie jest w nas w jakimś sensie zakorzenione?

Nie znajdujesz tu estetycznych, wyretuszowanych idealnie zakomponowanych obrazów, które mógłbyś bez wstydu powiesić w salonie swojego domu? Walczysz z natychmiastowym odruchem odrzucenia? Co jednak zrobić z obrazem, który jest jak kadr z mimowolnie pojawiającego się snu …?

Nie śnisz powiadasz, a jak już śnisz to z sensem i ze smakiem. 🙂

Melon 2019

Niepewnie poruszam się korytarzem pełnym drzwi, uchylam poszczególne na chybił trafił, bez planu, zaglądam i utrwalam to co zobaczę, uważam żeby nie obudzić nadzorcy trzymającego nad nimi pieczę, zmuszającego mnie do podążania wytyczoną choć nieznaną ścieżką. Wydaje mi się, że wyruszyłem, choć to może być tylko złudzenie.

Naturalność

Gdybym miał określić co jest ważne dla mnie w tworzonych przeze mnie zdjęciach, na pierwszym miejscu postawiłbym naturalność. Otrzymanie naturalnego zdjęcia jest dla mnie wielką nagrodą za wysiłek włożony w realizację obrazu. Powiesz pewnie, że to jest bardzo łatwe do osiągnięcia i, że nie stawiam sobie zbyt wysokich wymagań i zadawalam się byle czym. 🙂

Ania
Ania, Kraków 2019

Nie jest ważne czy tworzysz dokument, czy kreujesz rzeczywistość, przedstawienie fotografowanej sceny w sposób tak naturalny, że widz odnosi wrażenie, że jest jej uczestnikiem, jest w mojej ocenie, głównym elementem mistrzostwa warsztatu fotografa.